Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
93 posty 794 komentarze

Blog Naczelnego

Naczelny - Naczelne (Primates) – rząd ssaków łożyskowych charakteryzujących się najlepiej wśród wszystkich zwierząt rozwiniętym mózgiem. (Wikipedia)

„Naród”? A co to takiego?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wystarczy się wsłuchać w zgiełk internetowej agory by zauważyć, że tytułowe pytanie jest kłopotliwe. Choćby Ruch Narodowy. „Narodowy” - czyli jaki?

Naród jako termin z dziedziny nauk społecznych jest pojęciem delikatnym, nieostrym i podatnym na zniekształcenia perspektywy. Ponadto jeśli coś takiego, jak naród w ogóle istnieje, to jest tworem dynamicznym, żywym. Zanikające międzypaństwowe granice, degradujące do folkloru etnosy, wrzący tygiel globalizacji, w którym zachodzi unifikacja kultur i języków sugerują zanikanie tradycyjnie pojmowanych narodów. Na dodatek naród (oprócz tzw. Narodu Wybranego) i nacjonalizm są obecnie stygmatyzowane, obsadzane w roli źródła wszelkiego zła.

Z drugiej strony coraz częściej i wyraźniej daje o sobie znać reakcja. Występuje szczególnie tam, gdzie ponowczesna, zacierająca różnice między ludźmi i społecznościami, zastępcza wobec twardych realiów narracja się nie sprawdza. Instynkt narodowy okazuje się wówczas bytem naturalnym, realnym i znaczącym. Na blogach, ulicach i do pewnego stopnia przy urnach wyborczych ogłasza: „pogłoska o mojej śmierci była przesadzona”.

Aktualnie obowiązujących definicji narodu nie ma co przytaczać. Niby jest ich pełno, ale to właściwie żadne definicje. Raczej antydefinicje, świadectwa niemożności wypracowania jednoznacznych kryteriów i osiągnięcia consensusu. Zresztą arsenał środków służących do rozmywania tego pojęcia jest dość standardowy: przede wszystkim zwracanie uwagi na jego arbitralność, względność i subiektywizm (np. warunkiem istnienia narodu ma być „świadomość narodowa”).

Lewacy

Na poziomie indywidualnym przeciętny leming kultywuje obraz samego siebie jako rozsądnego, otwartego, tolerancyjnego, wydepilowanego z nacjonalistycznych skłonności, wyznającego równościzm obywatela świata. Do tego dochodzi mniej lub bardziej nasilone poczucie misji, by dawać odpór „faszystom”.

Niezależnie od swego apriorycznego widzimisię, niezależnie od stanowczego odcięcia się od „siermiężnej i obciachowej” polskości, pomimo bijącej z twarzy tolerancji i przeniknięcia do głębi „wartościami europejskimi”, polskiego chowu Europeczyk bywa boleśnie i wbrew sobie przez otoczenie uświadamiany, że dla tego otoczenia jest nadal - a nawet przede wszystkim - Polakiem. Na przykład poprzez gorsze traktowanie, stereotypy o polskiej głupocie, pijaństwie, antysemityzmie, a nawet przez fizyczną agresję (zob. parezja.pl). Szkalowanie Polski, do którego lemingi się nie raz skwapliwie, zgodnie ze swym stadnym instynktem włączają, nie pozostaje bez echa.

Szczególnym przypadkiem są osoby faktycznie, genetycznie zakorzenione w „społeczności międzynarodowej”. Z definicji na nacjonalistyczne miazmaty uodpornione. Ale jakkolwiek by takie osoby nie próbowały siebie, albo przynajmniej reszty świata od narodowych uwarunkowań wyzwolić, jakichkolwiek by nie szukały (lub się nie pozbywały) afiliacji ideologicznych, instytucjonalnych i personalnych, jakkolwiek skwapliwie by nie zamykały oczu na fakty - należą do dającej się wyróżnić wspólnoty moralnej. Sakralnej lub materialistycznej - to rzecz drugorzędna.

Prawacy

Z nimi jest jeszcze gorzej. Nawet jeśli pojmowanie narodu przekracza u porzedstawiciela tej grupy poziom afektywny, okazuje się zwykle nieadekwatnym, mentalnym skansenem. „Naród jako wspólnota języka, historii, kultury, terytorium” - to maksimum tego, czego można oczekiwać. Czyli defensywna, ułomna, trącąca myszką kalka z Wikipedii.

Naród? A co to takiego?

Na pewno, z założenia, naród wykracza ponad jednostkę.
Aby jako pojęcie miał sens, musi pozwalać na lepsze opisywanie (diagnozowanie) przebiegu dziejów.

Czy można wskazać cechy wyraźnie dostępne indywidualnemu doświadczeniu, nie do zakwestionowania niezależnie od umysłowej lewo- czy prawoskrętności? Spróbujmy wyodrębnić „naród” z magmy doświadczeń i pojęć.

Wspólnota historii? Oczywiście tak.

Wspólnota losów? Też.
Poniekąd wynika ze wspólnej historii - czy tego chcemy, czy nie.

Podobnie język, kultura, osadzenie w strukturach społecznych i etycznych (nawet jeśli nie są afirmowane, a kontestowane).
Jeżeli te aspekty wydają się zbyt abstrakcyjne, warto podpytać Polonusów, czy nie one właśnie, w formach np. obcości, nieadekwatności, zagubienia, bywają szczególnie dojmującą treścią emigracyjnych doświadczeń.

Wreszcie wspólnota celów. To sprawa kluczowa! Tymczasem jest nieobecna w dyskursach, nieuświadamiana.

Albośmy to jacy tacy…

Na każdy z wymienionych w poprzednim paragrafie aspektów bytu narodowego nakierowany jest specyficzny wektor ataku.

Wspólnota historii, a dokładniej jej wpływ na świadomość Polaków, jest dezintegrowana odpowiednio profilowaną polityką historyczną. Chyba nie będzie dalekie od prawdy twierdzenie, że główna w tym rola czynników niemieckich.

W przeciwieństwie do wspólnoty historii, wspólnota losu nie potrzebuje być rozbijana. Wystarczy, że będzie to wspólnota losu „białych niewolników”.

Język, kultura, struktury etyczne są rozmiękczane poprzez zwiększanie społecznej entropii (relatywizm, permisywizm, obniżanie poziomu kultury). W ten sposób tracą swój potencjał wspólnotowy i prakseologiczny.

W końcu, wspólnota celów. Jak już wyżej podkreślono, zamilczana.
Czy chodzi tylko o nie wywoływanie wilka z lasu?
A może to ona właśnie jest najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza do rozbrojenia?
A może nie jest atakowana, bo już jej po prostu nie mamy?

Ruch Narodowy, czyli jaki?

Analogicznie do kierowanych na specyficzne aspekty bytu narodowego ataków, możnaby pokusić się o wypracowanie działań każdy z tych aspektów kultywujących.

Dobrze by też było sprecyzować tożsamość, specyfikę odróżniającą naród polski od innych. Także w perspektywie cybernetycznej, czyli w znaczeniu narodowej misji (alias wybraństwa - za doc. Kosseckim cytat z prof. Wiercińskiego: w pewnym sensie każdy naród jest narodem wybranym).

Ruch Narodowy obudził sporo nadziei swoją naturalnością, autentyzmem, niezależnością od dominującej antykultury, skutecznością organizacyjną i docenieniem pracy u podstaw.

Niestety, zamiast pracy u podstaw mamy happeningi, a hasło radykalnej zmiany zostało zaprzęgnięte do wyborczego dyszla.

Czy Ruch Narodowy będzie czymś więcej, niż tylko marketingowym pomysłem, zręcznie wyprofilowanym dla rozpoczynającego dorosłe życie, pierwszego po-PRLowskiego pokolenia? 

 

Tekst opublikowany pierwotnie na blogowni Polacy.eu.org

KOMENTARZE

  • -----------korzenie
    http://tagen.tv/vod/2014/03/my-slowianie-cywilizacja/
  • Błyskotliwy tekst , dlatego 5 , szkoda , że Autor nie daje swojej jednoznacznej odpowiedzi
    na postawione przez siebie pytanie : „Naród”? A co to takiego?

    Ułatwiłoby to rozmowę i skróciłoby popisywanie się " a ja , to przeczytałem , że naród , to jest to i to " . Obecnie zagadnienie jest tym bardziej ciekawe , że najpopularniejszy człowiek światowych mediów, W.W.Putin, ostatnio wypowiadał się o duszy narodu rosyjskiego i czym on jest dla niego :
    https://www.youtube.com/watch?v=HKU10M22DgU

    Cóż , okazuje się , że można wmawiać ludziom , że działa się w imieniu narodu , tak naprawdę nie wiedząc , co to oznacza...i dla Ruchu Narodowego i dla prezydenta Rosji...

    Moim zdaniem , jest to pojęcie -iluzja mające podobną funkcję , jak w watykańskiej religii "kościół -mistyczne ciało Chrystusa ".

    Służy sprawującym władzę do egzekwowania swoich interesów w imieniu bytu, który nie może wypowiedzieć się sam....Trzeba w niego wierzyć...A zatem jest to przedmiot wiary a nie podmiot polityki.

    Naród , slogan poetycki szlachty , został współcześnie wykorzystany do
    konstytucyjnego pojęcia ogółu wszystkich obywateli polskich....

    Czy może być racjonalna polityka narodowa , gdy nie ma racjonalnego zrozumienia czym jest dzisiaj naród ? Polski, rosyjski,ukraiński, niemiecki...
    Jeżeli są to pojęcia nieostre , poetyckie, prawnicze, statystyczne a nie jest to byt rzeczywisty , to polityka będzie poetycka ,l prawnicza
    i nierzeczywista...nieostra...nieodpowiedzialna przed nikim.

    Poza tym słońce świeci, kropi deszcz, kwitnie bez i jest maj ....
  • @zbigniew1108 13:48:08
    //...szkoda , że Autor nie daje swojej jednoznacznej odpowiedzi...//

    Czasami mądre pytania są ważniejsze od byle jakiej odpowiedzi.
  • @zbigniew1108 13:48:08
    Ma Pan rację, ale nawet jeśli tylko chodziłoby o coś, co się powołuje do istnienia wiarą - jeśli to coś zaczyna funkcjonować, motywować i wpływać na bieg wydarzeń, to wychodzi z niebytu - czyli jest realne!

    Czy mamy jakiś wspólny cel? Czy mamy coś, co nas wyróżnia i stanowi o tożsamości?
    Ale tak na serio, bez bogoojczyźnianego zadęcia i bujania w obłokach.

    Czy nie jest to przypadkiem chrześcijaństwo, i to w formie obecnie katolickiej? Niezależnie od tego, czy ktoś jest "za", czy się buntuje przeciw, stanowi to o jego tożsamości.

    (Aż się boję to dodać, ale tożsamość niektórych tzw. Prawdziwych Polaków wydaje się ograniczać do opozycji do realnych i wydumanych żŻydów. Niestety, taka "tożsamość opozycyjna" donikąd nie prowadzi. Potrzebne jest coś pozytywnego, cel.)
  • @Naczelny 14:19:07
    //Potrzebne jest coś pozytywnego, cel.)//

    Oczywiście, że cel jest!

    Celem jest, żeby wszyscy antyPolacy, dysPolacy i aPolacy (jak ich trafnie określa Pan Doktor Sendecki) znaleźli się jak najdalej od naszych granic albo przynajmniej na marginesie naszego życia publicznego.
    A potem wszystkie inne cele to będzie kaszka z mlekiem :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 14:08:51"....Czasami mądre pytania są ważniejsze od byle jakiej odpowiedzi...."
    Czy ta sentencja to tak ogólnie do wszystkich czy tak konkretnie do mojego komentarza?
  • @zbigniew1108 14:28:33
    Broń Boże! To takie ogólne stwierdzenie.
    Pytania zostały postawione a tera musimy się pomęczyć, żeby znaleźć dobre odpowiedzi :)
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 14:28:02
    Z historii, a nawet z obserwacji blogosfery wiadomo, że tego rodzaju "tropienie szkodników" nie ma końca. Jak zaczyna ich brakować, to się mianuje następnych. To jest ślepy tor, prowadzący do destrukcji.

    Konieczny jest pozytywny cel. Ale o niego jakoś trudno... Łatwiej "tropić żyda" i kułaka ;-/
  • @Naczelny 14:36:41
    O pozytywnych celach pisze K.Wojtas.
    Widziałeś ten "entuzjazm"?
    Dlatego należy w pierwszej kolejności wyeliminować z dyskursu publicznego wymienione przeze mnie kategorie. Inaczej nas zagdaczą bo oni działają stadnie.
    Jakbyś nie próbował kombinować w tym temacie to d... zawsze będzie z tyłu :)
  • @Naczelny 14:19:07'....ale nawet jeśli tylko chodziłoby o coś, co się powołuje do istnienia wiarą ...."
    Ponieważ nie ma tłoku komentujących , zabiorę trochę Pańskiego czasu...
    Przytoczyłem zdanie, w którym zapisał Pan, prawdopodobnie,
    świadomie , że muszą istnieć jacyś ludzie i jakaś wiara , którzy powołują "coś" , w tym wypadku "naród".
    Ale czy tego wynika , że to "coś" może przekraczać tych,
    którzy go powołali ??? ( Pańska teza "....Na pewno, z założenia, naród wykracza ponad jednostkę...." )

    Nie bardzo też rozumiem próbę połączenia "... bez bogoojczyźnianego zadęcia i bujania w obłokach..."z "....Czy nie jest to przypadkiem chrześcijaństwo, i to w formie obecnie katolickiej....".

    Przecież to jest całkowite zadęcie z bujaniem po sklepieniu niebieskim
    i nakazywaniu Matce Boskiej troszczenie się o potęgę państwa ....


    Ja nie mam problemu z przyjęciem definicji , że np. Polacy to mieszkańcy między Odrą a Bugiem wyznający wiarę katolicką....i zauważenie , że w tym rejonie są też ludzie , którzy albo nie wyznają doktryny watykańskiej
    albo ją porzucają.... Ale czy z tego coś wynika , dla rozważań, co to jest naród ?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 14:31:04"....Pytania zostały postawione a tera musimy się pomęczyć, żeby znaleźć dobre odpowiedzi :)..."
    Ok.To się pomęczymy...Zwłaszcza , że osobiście męczyłem się tym zagadnieniem ponad 20 lat....Od przedwojennych narodowców słyszałem "jestem Polakiem i słowo to w głębszym zrozumieniu....itd.itp",
    od tzw. narodowych-komunistów , że jest to system autonomiczny...

    Doszedłem do wniosku , że naród to jest wyalienowanie się rodów , które miały dbać o wspólny interes rodów słowiańskich. Stąd dziedziczenie funkcji wodzowskich , posad dworskich....Podobne zjawisko obserwujemy dzisiaj...
    Naród to nieliczne klany rodzinne...i korporacyjne dysponujące wspólną kasą napełnianą przez wszystkie rodziny...w interesie prywatnym.
    A literatura o narodzie ? Odpowiedź brzmi : a literatura o klasie robotniczej
    lub o mistycznym ciele Chrystusa ??? Są doktoraty , to jest
    i literatura...Służby specjalne potrzebują etosu , to jest i o etosie....
  • męczenia się ciąg dalszy...
    Narody , używając współczesnego języka, to patologiczne rody/rodziny, żerujące na budżecie zbieranym od innych rodzin zamieszkujących terytorium technologicznie kontrolowanym....

    Te a-rody, anty-rody, nie-rody za oczywiste uważają podwyższanie sobie poziomu życia (korupcja, przetargi, fundusze niejawne...) nie bacząc , że swym działaniem obniżają poziom życia pozostałym rodzinom...
    Czy czytając o zachowaniu się narodu szlacheckiego po III rozbiorze , nie można dojść do wniosku :"...Polacy nic się nie stało...", gdyż większość stanowisk, przywilejów , pensji i władz pańszczyźniana członków narodu została zachowana... Buntowali się ci , co postawili na złego konia...
  • @Naczelny 14:19:07
    "Potrzebne jest coś pozytywnego, cel."

    Tym celem może być na początek :) odbudowanie naszej DUMY jako Narodu Polskiego. Mamy ponad tysiącletnią historię, pomimo wielu klęsk (zabory, wojny, okupacje, zdrady) - istniejemy nadal!
    Należałoby zacząć od nauki historii, prawdziwej historii Polski i Polaków!
    Gdy zaczniemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami - wtedy następną naturalną reakcją będzie sprzeciw wobec otaczającej nas rzeczywistości,
    a więc pytanie: "Dlaczego my, TAKI NARÓD, dajemy sobą tak pomiatać, dajemy tak się traktować...?"

    Pozdrawiam
  • @bebea 17:11:26
    Ciepło, ciepło... :-)
  • @ninanonimowa 13:42:02
    Korzenie Polaków dokładnie obcinają kreską dekretu Bieruta z 1945 roku.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 14:43:39
    Tak, "Cywilizacja Polska" wpuściła trochę światła w mroki :)

    Szkoda, że sam Autor (prorok?) ledwo zaczęła dźwięczeć w blogerskiej świadomości, próbował zrobić z niej narzędzie do osobistych rozprawek z Kościołem.

    Pozdrawiam.
  • @Autor
    "Naród jako termin z dziedziny nauk społecznych jest pojęciem delikatnym,"

    Ależ zupełnie nie prawda. Przecież jest to termin ścisły i wyraża on społeczność narodzoną, a nie wytowrzoną. Sam język na to waraźnie wskazuje. Po polsku naród wywodzi się od "narodzić się", po łacinie zresztą podobie, co z kolei daje to samo określenie w wielu innych językach. Etym. - łac. natio "urodzenie; rasa; lud; naród" od (g)natus p.p. od nasci "rodzić się; pochodzić (od)".
    Dlatego uważam, iż etymologia winna stać się punktem wyjścia do naszych rozważań.
  • @emsi 00:01:05
    Proponuję zacząć od zajrzenia do definicji w Wikipedii, a poza tym nie wekslować tych spraw na etymologię.
  • @Naczelny 00:03:50
    Ależ jak najbardziej etymologia daje nam wiele do myślenia, gdyż naród to przede wszystkim wspólnota krwi, czyli naturalna, a zatem zrodzona. Etymologia prowadzi ona nas do samego źródła narodu, idąc po linii krwi, czyli pokrewieństwa. Naród zatem jest wspólnotą krewnych, którzy rzecz oczywista, posługują się tym samym językiem i tworzą tę wspólną, sobie właściwą i specyficzną kulturę.

    Oczywiście idąc ze tezą Jana Pawła II można powiedzieć, że „naród żyje z kultury i dla kultury", ale to chyba jeszcze za mało, jak na definicję narodu. Owszem, język, wspólna kultura i wielowiekowe wymieszanie krwi może stworzyć nowy naród, który zrodzi się w wyniku wymieszania kawi, jak to ma miejsce obecni w sztucznie stworzonym państwie jakim jest USA, ale droga do jednego narodu jest tam jeszcze bardzo daleka i nie do przewidzenia, choć nie niemożliwa.

    Osobiście jestem zatem zwolennikiem pojmowania narodu według krwi, po linii krwi czyli pokrewieństwa.
  • @emsi 00:28:23
    Niestety Szanowny Komentator uparcie popisuje się ignorancją.
    Wątpię, by skoro nawet przystępna Wikipedia owej ignorancji nie narusza, zaradziły jej bardziej wymagające (w tym czasowo) źródła, ale może komuś innemu się przydadzą? Oto naświetlenie tematu z jeszcze innej strony: http://youtu.be/ZbvNAP9BtFQ i http://www.youtube.com/watch?v=nTSKCd-qxX4
  • @emsi 00:01:05
    Etymologia pokazuje prostą linię zrozumienia pochodzenia narodu. Naród jak rzeka bez źdódła nie istnieje.

    Popieram i pozdrawiam
  • @Naczelny 08:25:21
    Szanowny Panie Naczelny, przypuszczam, że ignorancja moja nie leży w tym, że jestem tylko zwykłym komentatorem w porównaniu do pana Redaktora prowadzącego swojego własnego bloga, na jakiego nie jeden redaktor i bloger we własnej osobie może sobie na tym i na wielu innych blogach pozwolić, no może z małą poprawką, jak mu pozwolą. Zapewne Panu Redaktorowi własnego bloga chodziło zupełnie o coś innego. Ale do rzeczy.

    Może zechciałby mi Pan Redaktor własnego bloga najpierw wytłumaczyć, na czym maiłaby polegać moje ignorancja, której nawet przystępna Wikipedia nie narusza. W czymże ja naruszyłem ową nieświętą ignorancję. Chętnie posłucham naświetlenia tematu z innej strony, wszak jak Pan to sugeruje, "nawet" Wikipedia nie jest w tej sprawie ostatecznym i wiążącym kłosem.
  • @goodness 09:13:36
    Kwestię etymologicznego wytrycha pozwolę sobie zamknąć cytatem z Lema: "Kalambur - rzekł mi - to znaczy, że zanieczyszczam las, a dużo dzieci płci męskiej to synkopy".
  • @Naczelny 08:25:21
    Czyżby Pan nie dosłuchał w drugiej części 8:09, że "ród to jest związek rodzin połączonych osobą wspólnego przodka, wywodzących się od wspólnego przodka. I na etapie rodu powstają już zalążki władzy poblicznej"...?
    I tak przecież wychodząc od samej sematyki czy też etymologii tłumaczę pochodzenie i znaczenie narodu. Jak widać poważszy wykład potwierdza to, co na tenat narodu wyżej pisałem.
  • @Naczelny 10:19:28
    Wiele jest zależności nie można zapominać o kącie dyfrakcji:)
  • @emsi 17:16:40
    A Pan(i) nie dosłuchała ciągu dalszego i nie odróżnia "rodu" od "narodu" (ani, zapewne, od "ludu", "społeczeństwa", "narodowości", "szczepu" i "państwa").
    Jaki jest zatem sens rozmowy? Szczególnie, że powyższe to tylko zdanie polskiej szkoły socjologicznej (przedwojennej!).
  • @Naczelny 20:32:06
    No własnie słucham dalej pana Kosseckiego i jakoś trudno mi się z nim zgodzić, że naród jest wiązkiem opartym tylko o etykę i ideologię (36:15), gdzie decyduje tylko poczucie o przynależności do danego narodu.

    Tak czy inaczej to wykład poniekąd znanego pana doc. Kosseckiego jest interesujący i bardzo przystępny. Słucha się dość przyjemnie, choć w tle dość intensywnie słachać dyskutantów, co nie znaczy że wykład staje się przez to mniej ciekawy.
  • Dobre pytanie.
    Naród to wspólna historia, granice, wiara, język, system prawny, gospodarczy, położenie geopolityczne, gotowość do obrony wartości i istnienia biologicznego jednostki poprzez zorganizowane struktury narodu.

    A także zastępowalność pokoleniowa w duchu przodków.
    To mniej więcej tak by wyglądało.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY